Przejdź do głównej treści Przejdź do wyszukiwarki

Wieści Raniżowskie nr 3(97) marzec 2005

Utworzono dnia 01.03.2016
Czcionka:

           Wspomnienie o ks. Józefie Bełchu – autorze “Grobu Pańskiego” w kościele pw. M.B. Nieustającej Pomocy w Mazurach. W 2003 roku kościół w Mazurach dzięki staraniom jej proboszcza ks. Wiesława Doparta oraz zaangażowania wielu parafian został pięknie przemalowany. Już wtedy zwrócono uwagę na konieczność renowacji Grobu Pańskiego, który przez lata był wystawiany na Wielkanoc I z czasem ulegał coraz większemu zniszczeniu, a ubytki w płótnie powiększały się. Ks. Proboszcz zlecił więc wykonanie takiej konstrukcji, która nie naruszałaby malowideł a zarazem nie dotykała bocznego ołtarza oraz ścian. Było to zadanie trudne, ale udało się. Ubytki w płótnie zostały podklejone, a brakujące element zostały domalowane przez uczennicę Liceum Plastycznego – Dominikę Popek.

          Od początku przyświecała mi myśl, żeby napisać kilka słów o artyście, który tak pięknie namalował Grób. Zacząłem wypytywać starszych ludzi czy pamiętają księdza, który malował na płótnie  sceny śmierci I zmartwychwstania Chrystusa. Niektórzy z nich pamiętali, że był w parafii ksiądz, który  lekko utykał I przebywał w Mazurach na podratowaniu zdrowia. Ludzie dostarczali mu płótna, siemię lniane do zagruntowania, aż w końcu powstało piękne malowidło, które I dziś mimo upływu wielu lat budzi  zachwyt wśród wiernych. Mówiono, że najpiękniejsze mazurskie panny pozowały artyście, gdy ten malował anioły. Jednak ślad na tym się urywa. Kronika prowadzona w parafii nic nie wspomina o księdzu – artyście.

Na ślad autora Grobu naprowadziła mnie dopiero rozmowa z  Janem Kusem, dzięki któremu dotarłem do Sobótki koło Świdnicy. W tej miejscowości w latach 1965 – 1986 proboszczem był ks. Józef Bełch. Wówczas to podczas odwiedzin parafian ks. Bełch spotkał naszą rodaczkę – Zofię  Jasińską, a dowiedziawszy się, że pochodzi z Mazurów , powiedział: “To ja namalowałem wasz Grób. Czy on jeszcze istnieje?” Skontaktowałem się z Zofią Jasińską I Janiną Żygadło z domu Pomykała. Po tygodniu otrzymałem od niej odpowiedź oraz zdjęcie I książkę biograficzną o księdzu prałacie Józefie Bełchu napisaną przez jego brata ojca Piusa  Bełlcha OP. po przeczytaniu tej książki zrozumiałem dlaczego informacje o naszym malarzu są tak skąpe. Otóż ks. Józef Bełch jako młody kapłan na przełomie 1942/1943 roku wstąpił do Armii Krajowej, gdzie przyjął pseudonim “Róża”. Jako kapitan pełnił obowiązki kapelana, a jego dodakowe zadanie polegało na nasłuchu radia z Londynu I “Głosu Ameryki” oraz na wydawaniu prasy konspiracyjnej. A trzeba dodać, że za posiadanie I słuchanie radia groziła wówczas śmierć. Nie jest wykluczone, że ks. Bełch szkolił także Akowców. W tym czasie zachorował na gruźlicę I podupadł znacznie na zdrowiu. Na początku 1945r. wstąpił do Stronnictwa Narodowego (SN) I został wiceprezesem Zarządu. Od tego roku poszukiwany przez Urząd Bezpieczeństwa ukrywał się pod fałszywymi nazwiskami I w różnych miejscach. Władze komunistyczne uznały SN za organizację wrogą, antypaństwową I kontrrewolucyjną. Także AK I NOW (Narodowa Organizacja Wojskowa), do których należał ks. Józef Bełch były ścigane I tępione.  Do tego ks. Bełch był działaczem i pisarzem społecznym, osobistością nieprzeciętną. Należał więc do ludzi uznanych za wrogów ludu, których bezwzględnie niszczono. Polecono mu wtedy ucieczkę za granicę, tak jak to uczynił jego brat Stanisław Bełch, jednak granice były dobrze strzeżone I plan nie powiódł się. W kraju szalał terror komunistyczny I sowiecki. Ks. Jóżef był cały czas tropiony. Ukrywając się przemierzał piechotą dziesiątki kilometrów z dala od ruchliwych dróg.

          Najprawdopodobniej od 8 grudnia 1947r. do połowy 1948r. ukrywał się u ks. Józefa Bąka – pierwszego proboszcza mazurskiej parafii. W tym czasie namalował Grób Pański oraz obraz “Serce Matki Bożej”. Jego pobyt na Mazurach był do tego stopnia zakonspirowany, że nawet jego brat nie wiedział, gdzie on przebywa. Tak poisał do swego przyjaciela w Londynie: “Józio (Bełch) gdzieś się zaszył (…). Leczy się, może wyjdzie z tej choroby”. Do końca roku szkolnego 1948r. ks. Józef  przebywał w Sokołowie Młp., gdzie zastępował chorego ks. Chmielowca. Wykonywał obowiązki katechety w szkole podstawowej I w liceum. Wakacje znowu spędził w Mazurach. Jednak UB nie zapomniało o nim, po dwuletnim, względnym spokoju UB – owcy zjawili się na plebani w Sokołowie Młp., mimo że ks. Józef nie prowadził w tym czasie działalności politycznej. Po przesłuchaniu pozwolono jeszcze, by odprawił mszę żałobną. Po wyprowadzeniu zwłok na cmentarz ks. Bełch skorzystał ze sposobności I już nie powrócił na plebanię. Ukrył się w Górnie k. Niska u ks. Cz. Lachora. Gdy I tam zaczęło być niebezpiecznie uciekł po raz kolejny. Dnia 21 października 1950r.    przebywając w województwie wrocławskim został jednak aresztowany I uwięziony w areszcie śledczym nr we Wrocławiu, następnie w więzieniu rzeszowskim na Zamku I w więzieniu w Rawiczu. Z tego więzienia został zwolniony ze względu na stan zdrowia. Prześladowany przez UB, więzień PRL-u w latach 1950-1954  łączył swe cierpienia I poniżanie z cierpieniem Jezusa Chrystusa, który był “wydany w ręce pogan, wyszydzony, zelżony I opluty” (Łk 28,32). W więzieniach sporo wycierpiał duchowo, psychicznie I fizycznie. Był bity, katowany I torturowany, przebywał kilkanaście miesięcy w ciemnej celi. Lata prześladowań I ukrywania się przepłacił utratą zdrowia, którego nigdy nie odzyskał.

          Chcąc poznać cały jego żywot, dramatyczne koleje jego losu oraz ogromną żarliwość i zawierzenie Chrystusowi zawierzenie należy przeczytać książkę pt. “Ks. Prałat Józef Bełch (1909-1993). Życie I dzieło społecznika I publicysty, żołnierza AK I więźnia UB”, którą napisał jego brat O. Pius Bełch (Franciszek) OP. Dodać należy, że jego starszy brat ks. Stanisław, któremu udało się uciec przed prześladowaniem do Anglii, ostatnie lata spędził razem z nim w Domu Starców dla Księży w Korczynie k. Krosna. 

          Ks. Józef Bełch zmarł tam 10 września 1993r. po przebytym wylewie I zatorze. W 1994r. został zrehabilitowany I oczyszczony z zarzutów.

          Warto pamiętać o ks. Józefie, którego droga naznaczona krzyżem zatrzymała się na chwilę także w Mazurach.

          Wszystkim, którzy chcieliby się dowiedzieć więcej o ks. Józefie Bełchu polecam ww. Książkę, która jest w posiadaniu ks. Wiesława Doparta – proboszcza mazurskiego.

Jan Adamczyk

Boży Grób w Mazurskim Kościele

Utworzono dnia 02.01.2017, 18:21

Zegar

Kalendarium

Październik 2018
Pon Wt Śr Czw Pt Sb Nie
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4

Imieniny